Pod koniec grudnia Niemcy zamknęli ostatnią działającą kopalnię węgla kamiennego w swoim kraju. Media są zgodne – To koniec pewnej epoki. Zwłaszcza, że zamknięta kopalnia Prosper-Haniel w Bottrop była symbolem przemysłu, który trwał na tamtych ziemiach ponad 200 lat.

Prosper-Haniel był ostatnią działającą kopalnią węgla kamiennego w Zagłębiu Ruhry. Regionie, który w latach powojennych stanowił motor napędowy niemieckiego przemysłu. W ostatnich dekadach tracił on jednak na znaczeniu. W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku w kopalniach pracowało ponad 600 tys. osób. W 2017 r. tylko 4,5 tys. Wydobycie zaczęło być nieopłacalne ze względu na coraz wyższe koszty i wypieranie niemieckiego węgla tańszym z Rosji, USA, Australii i Kolumbii.

Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier przyznał, że uroczystość zamknięcia  kopalni to “smutny dzień” dla górników. Podkreślił, że bez węgla i górników Niemcy nie mogłyby się stać mocarstwem gospodarczym. Przypomniał też jednak zarazem, że węgiel i stal z Zagłębia Ruhry napędzały machinę wojenną, która sprowadziła na Europę śmierć i zniszczenia.

Steinmeier podziękował górnikom za ich trud. Zwrócił jednak uwagę, że w wypadkach w niemieckich kopalniach węgla kamiennego zginęło ponad 10 tys. ludzi. Podkreślił również wzorcowy i akceptowalny społecznie proces odejścia od węgla kamiennego w Niemczech.

Zamknięcie ostatniej kopalni węgla kamiennego nie oznacza zakończenia wykorzystywania tego surowca w Niemczech. Węgiel, wciąż wykorzystywany do produkcji energii elektrycznej i stali, będzie jednak w całości pochodził z importu. W tym roku na węgiel przypadło w Niemczech 13 proc. produkcji energii elektrycznej.

Podczas gdy wydobywanie węgla kamiennego oficjalnie zostało w piątek wygaszone, niemieckie kopalnie węgla brunatnego pozostają nadal w eksploatacji.

Maciej Mischok