Zgodnie z przewidywaniami śmiertelny koronawirus dotarł także do Polski. Jakie skutki ekonomiczne dla Polski niesie ze sobą śmiercionośna epidemia?

Pojawienie się licznych przypadków wirusa w Europie oznacza według ekonomistów, że polska gospodarka powinna się liczyć z krajowym szokiem popytowym. Z tego tytułu spodziewają się oni negatywnego wpływu na konsumpcję w pierwszej połowie 2020 roku. Ekonomiści Citi uważają też, że w związku z niewielką bezpośrednią ekspozycją polskich eksporterów na rynek chiński szok popytowy może odjąć z wzrostu w kraju około 0,1-0,2 punktu proc. Z kolei ograniczenie ruchu turystycznego nie powinno mieć wpływu na PKB. Jak wskazano, towary pochodzące z Chin stanowią istotny wkład do łańcuchów dostaw, w których uczestniczą polskie firmy, co może rodzić problemy dla niektórych sektorów życia gospodarczego w kraju. “Bez tych towarów/komponentów część zakładów pracy może być zmuszona do przestojów. Najbardziej narażone są przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją komputerów, elektroniki, urządzeń elektrycznych oraz odzieży i tekstyliów” – dodano.

Analitycy banku Pekao zauważyli, że “początek 2020 r. najprawdopodobniej nie przyniósł istotnej poprawy koniunktury w krajowej gospodarce, a wzrost PKB pozostał zbliżony do 3 proc.”

“W całym roku spodziewamy się wzrostu gospodarczego na poziomie 3,4 proc. Rosnąca liczba zachorowań może podkopać ufność konsumentów i firm, ograniczając skłonność do konsumpcji i inwestycji” – napisali w poniedziałkowym komentarzu analitycy banku Pekao. Eksperci wskazali też, że zgodnie z oczekiwaniami początek 2020 r. przyniósł wyraźny wzrost inflacji. W styczniu ceny konsumpcyjne zwiększyły się o 4,4 proc. r/r, a inflacja ukształtowała się wyraźnie powyżej górnej granicy dopuszczanych odchyleń od celu NBP. Ich zdaniem w 2020 r. inflacja średnioroczna szacowana jest na 3,3 proc.